KATALOG
Chcecie wiedzieć więcej na
temat szkół, kursów
i promocji?
Przejrzyjcie strony
przygotowywanego
katalogu!
więcej ...
KOSZTY WYJAZDU
Chcecie wiedzieć, jakie
nakłady potrzebne
są na wyjazd?
Skorzystajcie z
pomocy naszego
kalkulatora!
więcej ...
POTRZEBNE FINANSE
Nie wiecie jakie wymagane
są finanse związane
z wyjazdem na
wizie studenckiej
do Australii?
Zróbcie wstępną
kalkulację!
więcej ...
UBEZPIECZENIE
Podczas pobytu na
wizie studenckiej
należy posiadać
odpowiednie
ubezpieczenie
więcej ...
SŁOWNIKI
Czego nie zapomnieć
włozyć do bagażu?
Słownika!
Zobacz co
w ofercie
więcej ...
TWOJE RESUME
Planujecie pracować podczas
pobytu w Australii?
Nasz online kreator
ułatwi Wam
przygotować
Resume!
więcej ...
03.03.201010 000 km australijskiej podróży
autor: Rafał

Naszą wyprawę rozpoczęliśmy w Sydney kierując się w stronę Melbourne. Zdecydowaliśmy, że będziemy nocować w namiocie w caravan parkach, których w całej Australii jest mnóstwo i są tanie w porównaniu z hotelami i motelami a do tego zawsze znajdziemy w nich toalety i prysznice a także miejsca gdzie można coś ugotować czy ugrillować.

Po ominięciu Melbourne (zdecydowaliśmy się nie zatrzymywać w mieście, jeszcze będzie czas na zwiedzanie tego miasta) i pierwszej nocy w namiocie udaliśmy się na Great Ocean Road. Jazda po krętej drodze przy malowniczych widokach była całkiem fajna. 

Dalej ruszyliśmy w stronę Alice Springs, po drodze dostając mandat za przekroczenie prędkości i stając w Coober Pedy - moim zdaniem nic nadzwyczajnego. Nasza kopalnia w Wieliczce bije na głowę to miasto.

Jadąc przez pustynie widoki były dosyć monotonne, ale czasami trafiało się coś ciekawego np. dzikie strusie, duże sępy na drodze czy wielbłądy. Dowiedzieliśmy się od backpackerów, którzy jechali w przeciwnym kierunku, że 2 dni wcześniej drogi przez pustynie były nieprzejezdne z powodu powodzi!! Tak, na środku pustkowia, przy 40 stopniowym upale były powodzie i rzeczywiście minęliśmy kilka sporych kałuż przy samej drodze. W końcu dojechaliśmy do Uluru zdążając przed samym zachodem słońca. Skała naprawdę robi wrażenie swoim ogromem.

Na pustyni wspaniale widać też gwiazdy, o czym przekonaliśmy się nocując w okolicy. Następnego dnia zobaczyliśmy Kata Tjuta czyli The Oglas i muszę powiedzieć, że ten widok był znacznie ciekawszy od Uluru. Będąc w tych terenach obowiązkowo trzeba zobaczyć Kings Canyon. Wybraliśmy dłuższy, kilkugodzinny szlak, który nas wyczerpał, ale za to mogliśmy zobaczyć ogrom płaskiego terenu dookoła i popływać w małym jeziorze dookoła otoczonym skałami.

Tego samego dnia chcieliśmy też dojechać do Alice Springs żeby się wyspać i zrelaksować w basenie, który był w caravan parku. Przed Alice Springs jest również miejsce zwane Rainbow Valley, o którym dowiedzieliśmy się od innych backpeckerów. Od głównej drogi trzeba odbić kilkadziesiąt kilometrów i przejechać nieutwardzoną drogą. Było to małe ryzyko gdyż wypożyczalnie samochodów nie pozwalają na jazdę po takich właśnie drogach, ale zrobiliśmy to i nic na szczęście się nie stało. Samo Rainbow Valley było ciekawym miejscem, ale mi najbardziej podobał się kontrast mocno czerwonej drogi z błękitem nieba. Dalej zatrzymaliśmy się przy Devils Marbles, całkiem zabawnym miejscu ze skałami, które wyglądają jak porozrzucane piłki. 

Kolejnym celem naszej podróży było Carins i ten odcinek trasy musieliśmy pokonać jak najszybciej gdyż dowiedzieliśmy, że tropikalna burza idzie w naszym kierunku. Byliśmy zmuszeni do jechania w nocy co jest niebezpieczne ze względu na zwierzęta, które jak zahipnotyzowane wyskakują przed światła samochodu. 

Cairns mnie nie zachwyciło, zwykłe turystyczne miasto z backpekerami i Aborygenami zaczepiającymi ludzi. Co najbardziej mi się tu podobało to Crocodile Farm i skok na bungee z 40 metrów. 

Kolejnym etapem naszej podróży była podróż wzdłuż Wschodniego Wybrzeża, dlatego też zabukowaliśmy miejsca na 3 dniowy rejs po Whitsunday Islands i wycieczkę po Fraser Island. W drodze na południe zatrzymaliśmy się przez dwa dni na Magnetic Island, która mi się bardzo podobała. 

Pływając jachtem wśród Whitsunday Island można zrobić snorkeling i diving na rafach koralowych otaczających wyspy. Szczególnie diving był czymś niezwykłym. Zanurzając się pod wodą można poczuć się jak w innym świecie, cisza, spokój, wszystko dzieje się powoli a ryby i żółwie pływają razem z nami.

Następnie dotarliśmy do Fraser Island, gdzie 4 terenowymi Toyotami w grupach po 10 osób mieliśmy sami zwiedzać wyspę. Odwiedziliśmy Lake McKenzie ze swoją krystalicznie czystą wodą i inne atrakcje wyspy imprezując na plaży przy świetle gwiazd i księżyca. Dingo były wszędzie i nawet potrafiły zdemolować namiot, w którym ktoś zostawił jakieś jedzenie. Niestety deszczowa pogoda popsuła trochę nasze plany, ale za to jazda w ekstremalnie ciężkich warunkach (na wyspie nie ma dróg, jeździ się po plaży i piaszczystych szlakach) była wyzwaniem.

Powoli zbliżając się do Sydney zatrzymaliśmy się jeszcze w Surfers Paradise, gdzie nazwa mówi sama za siebie, amerykański styl miasta i imprezy. Dalej wizyta w Nimbin i relaks w Byron Bay, a na koniec jeszcze degustacja wina w Hunter Valley.

Zmęczeni, ale cali i zdrowi wróciliśmy do Sydney. W sumie 10 000 km i 25dni niezapomnianych widoków i wrażeń. Kontynent Australijski jest ogromny i na zwiedzenie wszystkiego potrzeba miesięcy jeśli nie lat. W tak krótkim czasie zobaczyliśmy naprawdę sporo, poznaliśmy ciekawych ludzi i doświadczyliśmy tej "prawdziwej" Australii. Więcej zdjęć do zobaczenia na mojej stronie google picassa  w albumie 10 000 km z Sydney do Sydney :) 

Rafał 

 

 


Spotkanie z policją za $300 Spotkanie z policją za $300
Wybrzeże Geat Ocean Road Wybrzeże Geat Ocean Road
Aborygeni w Coober Pedy, 40 stopni ciepła Aborygeni w Coober Pedy, 40 stopni ciepła
Uluru Uluru
King Canion King Canion
Droga w australijskim outback'u Droga w australijskim outback'u
Whitsunday Whitsunday
Bungee  jump z 40 metrów Bungee jump z 40 metrów
Zwiedzanie Fraser Island - 4WD Zwiedzanie Fraser Island - 4WD
Hunter Valley Hunter Valley